Bezdrożami." />
Bezdrożami." />
Kołysał nas zachodni wiatr,
Brzeg gdzieś za rufą został.
I nagle ktoś jak papier zbladł:
Sztorm idzie, panie bosman!
A bosman tylko zapiął płaszcz
I zaklął: - Ech, do czorta!
Nie daję łajbie żadnych szans!
Dziesięć w skali Beauforta!
Z zasłony ołowianych chmur
Ulewa spadła nagle.
Rzucało nami w górę, w dół,
I fala zmyła żagle.
A bosman tylko zapiął płaszcz
I zaklął: - Ech, do czorta!
Nie daję łajbie żadnych szans!
Dziesięć w skali Beauforta! - Hej!
Gdzie został ciepły, cichy kąt
I brzegu kształt znajomy?
Zasnuły mgły daleki ląd
Dokładnie, z każdej strony.
A bosman tylko zapiął płaszcz
I zaklął: - Ech, do czorta!
Nie daję łajbie żadnych szans!
Dziesięć w skali Beauforta!
O pokład znów uderzył deszcz
I padał już do rana.
Piekielnie ciężki to był rejs,
Szczególnie dla bosmana.
A bosman tylko zapiął płaszcz
I zaklął: - Ech, do czorta!
Przedziwne czasem sny się ma!
Dziesięć w skali Beauforta! / *3
Nie możemy iść dzisiaj do kina:
"Dozwolone od lat osiemnastu".
Mówić: "chłopiec mój, moja dziewczyna";
"Dozwolone od lat osiemnastu".
Czy mi wolno zakochać się w tobie,
W twym uśmiechu i twych oczu blasku?
Czy ktoś głosem surowym nie powie:
"Dozwolone od lat osiemnastu".
Taki refren powtarza starszy brat:
"Dozwolone od osiemnastu lat".
Więc po nocach się śni - już każdy zgadł -
"Dozwolone od osiemnastu lat".
Lecz możemy umówić się z wiosną -
"Dozwolone do lat osiemnastu".
Śmiać się, śpiewać piosenki zbyt głośno -
"Dozwolone do lat osiemnastu".
W śnieżną bitwę zabawić się zimą -
"Dozwolone do lat osiemnastu".
Mówić: "Serwus" do swojej dziewczyny -
"Dozwolone do lat osiemnastu".
Nowy refren powtarza wszystkim wiatr:
"Dozwolone do osiemnastu lat".
Znów po nocach się śni - już każdy zgadł -
"Dozwolone do osiemnastu lat".
Czas ucieka, choć nikt go nie prosi,
Wkrótce drogą wybierzesz już własną.
I niedługo przestanie ci grozić
"Dozwolone od lat osiemnastu".
Ale choćbyś przekroczył trzydziestkę -
Gdy pewnego dnia kiepski masz nastrój,
To rób wszystko, co tylko na świecie
Dozwolone do lat osiemnastu.
Gdy zapłonął nagle świat,
Bezdrożami szli
Przez śpiący las.
Równym rytmem młodych serc
Niespokojne dni
Odmierzał czas.
Gdzieś pozostał ognisk dym,
Dróg przebytych kurz,
Cień siwej mgły ...
Tylko w polu biały krzyż
Nie pamięta już,
Kto pod nim śpi ...
Jak myśl sprzed lat,
Jak wspomnień ślad
Wraca dziś
Pamięć o tych, których nie ma.
Żegnał ich wieczorny mrok,
Gdy ruszali w bój,7
Gdy cichła pieśń.
Szli, by walczyć i twój dom
Wśród zielonych pól -
O nowy dzień.
Jak myśl sprzed lat,
Jak wspomnień ślad
Wraca dziś
Pamięć o tych, których nie ma.
Bo nie wszystkim pomógł los
Wrócić z leśnych dróg,
Gdy kwitły bzy.
W szczerym polu biały krzyż
Nie pamięta już,
Kto pod nim śpi ...