Kołysał nas zachodni wiatr,
Brzeg gdzieś za rufą został.
I nagle ktoś jak papier zbladł:
Sztorm idzie, panie bosman!
A bosman tylko zapiął płaszcz
I zaklął: - Ech, do czorta!
Nie daję łajbie żadnych szans!
Dziesięć w skali Beauforta!
Z zasłony ołowianych chmur
Ulewa spadła nagle.
Rzucało nami w górę, w dół,
I fala zmyła żagle.
A bosman tylko zapiął płaszcz
I zaklął: - Ech, do czorta!
Nie daję łajbie żadnych szans!
Dziesięć w skali Beauforta! - Hej!
Gdzie został ciepły, cichy kąt
I brzegu kształt znajomy?
Zasnuły mgły daleki ląd
Dokładnie, z każdej strony.
A bosman tylko zapiął płaszcz
I zaklął: - Ech, do czorta!
Nie daję łajbie żadnych szans!
Dziesięć w skali Beauforta!
O pokład znów uderzył deszcz
I padał już do rana.
Piekielnie ciężki to był rejs,
Szczególnie dla bosmana.
A bosman tylko zapiął płaszcz
I zaklął: - Ech, do czorta!
Przedziwne czasem sny się ma!
Dziesięć w skali Beauforta! / *3
Sternik ujął ster: rejs na drugi brzeg,
W jedną stronę bilet za obola.
Gdy zapłacisz już, resztę w wodę rzuć -
Sternik nic innego, nic nie przyjmie.
Złoto dawać chciał, drugi pierścień zdjął -
Widać płacić pierwszą klasę zwykli.
Z tamtej strony - spójrz! - wraca pusta łódź -
Charon ludzi traci już za Styksem.
Choć miałbyś sto za jeden grosz -
Nic więcej nie zapłacisz, niźli płacić masz.
Na drugi brzeg popłyniesz, gdzie
Obliczą najdokładniej, ile jesteś wart.
Ileś kiedyś dał - tyle możesz wziąć.
Co zabrałeś - oddasz właśnie tyle.
Z tamtej strony znów wraca pusta łódź -
Spróbuj tu powrotny kupić bilet!
Drewniana łódź. Za jeden grosz,
Obola stary Charon liczy ci za rejs.
Za jeden grosz - na drugi brzeg,
Gdzie wiedzą, ile za co płacisz, albo nie.