To się stało na wiosnę,
Kiedy śniegi ciemniały,
Kiedy wiatr mokrej ziemi zapach niósł.
Przyszła tak nieczekana,
Przyszła tak nieproszona,
Razem z wiosną tak przyszła pod mój próg.
Była to głupia miłość,
Która ze mnie zakpiła,
Nieuchwytna i zwiewna niby mgła.
Czasem tkwi w zapomnieniu,
To znów drży w uniesieniu -
Było tak, wciąż pamiętam, było tak.
Była to głupia miłość.
Dawno już się skończyła,
Czasem tylko mi tamtej wiosny żal.
Była to głupia miłość.
Była to głupia miłość.
Czemu więc tej miłości tak mi brak?
Nieraz skoczy do oczu,
Całą prawdę wygarnie,
Krzyknie, że dłużej nie chce ze mną być.
Czasem znów, pełna skruchy,
Uśmiech ma tylko dla mnie.
Tylko Ty - wyzna cicho - tylko Ty ...
Gasły dla mnie jutrzenki,
Gasły dla mnie wieczory.
Tak mi jej brakowało po złym dniu!
I czekałem, by przyszła,
Żeby we mnie rozbłysła,
Żeby mnie we władanie wzięła znów.
Była to głupia miłość.
Dawno już się skończyła,
Czasem tylko mi tamtej wiosny żal.
Była to głupia miłość.
Była to głupia miłość.
Czemu więc tej miłości tak mi brak?
Było w niej coś lekkiego,
Było w niej coś zwiewnego,
Była wciąż jak wiosenny, ciepły wiatr.
Pełna życia, szalona,
Pełnią wiosny natchniona.
Chciałem z nią fruwać w chmurach niby ptak
Była to głupia miłość.
Dawno już się skończyła,
Czasem tylko mi tamtej wiosny żal.
Była to głupia miłość.
Była to głupia miłość.
Czemu więc tej miłości tak mi brak?
Już od kilku dni czekam na twój list
A ty nic i nic, milczysz niby sfinks,
Choćby kilka słów, choćby świstek znów,
Kartka, trochę bzdur, pozdrowienia z gór ... nie...
Idzie!!! Idzie wreszcie listonosz!!!
Biegnę po trzy schody jak wiatr...!
No i co? I nie, tylko jakiś kwiat,
Świat mi całkiem zbrzydł, bo czekam na twój list!
Dobrze bawisz się, zapomniałaś mnie,
Chłopców masz ze stu, a ja czekam tu... i nic..
I nagle!!! Goniec niesie telegram:
"Kocham! Napisz! Czekam na list!!!"
Napisałem trzy. W każdym ból i łzy,
W każdym świeży kwiat, pocałunku ślad...
Miłość aż po grób... i wierności ślub...
Dwa tysiące słów... tydzień minął znów... nic...
Idzie!!! Idzie znowu listonosz!!!
Przyniósł pilny express, a w nim...
Zasuszony kwiat, pocałunku ślad,
Potem trochę bzdur, pozdrowienia z gór...
W sumie dziesięć słów, tydzień minął znów,
Milczysz niby sfinks, czekam na twój list...
Czekam na twój list...
Czekam na twój list...