Dlaczego pada deszcz-na pewno nie wie nikt.
Dlaczego wieje wiatr-na pewno nie wie nikt.
Dlaczego słońce lśni - na pewno nie wie nikt.
A czy ktoś kocha cię - na pewno nie wie nikt.
Bo co obchodzi cię deszcz i wiatr
Gdy sam przed siebie wędrujesz w świat,
Gdy z tobą nikt i z nikim ty.
Sam przez świat, sam przez świat.
Gdy jednak spotkasz na drodze swej
Dziewczynę, której spodobasz się,
To powiesz jej, to powiesz jej:
Chodźmy w świat, razem w świat!
Zrozumiesz wtedy już, dlaczego pada deszcz.
Zrozumiesz wtedy już, dlaczego wieje wiatr.
Zrozumiesz wtedy już, dlaczego słońce lśni.
Zrozumiesz wtedy już, bo ktoś kocha cię.
Gdy deszcz cię zmoczy, wysuszy wiatr,
Gdy słońce blaskiem rozjaśni świat,
To pójdziesz z nią, to pójdziesz z nią
Razem w świat, razem w świat.
Gdy deszcz cię zmoczy, wysuszy wiatr,
Gdy słońce blaskiem rozjaśni świat,
To pójdziesz z nią, to pójdziesz z nią
Razem w świat, razem w świat.
Sternik ujął ster: rejs na drugi brzeg,
W jedną stronę bilet za obola.
Gdy zapłacisz już, resztę w wodę rzuć -
Sternik nic innego, nic nie przyjmie.
Złoto dawać chciał, drugi pierścień zdjął -
Widać płacić pierwszą klasę zwykli.
Z tamtej strony - spójrz! - wraca pusta łódź -
Charon ludzi traci już za Styksem.
Choć miałbyś sto za jeden grosz -
Nic więcej nie zapłacisz, niźli płacić masz.
Na drugi brzeg popłyniesz, gdzie
Obliczą najdokładniej, ile jesteś wart.
Ileś kiedyś dał - tyle możesz wziąć.
Co zabrałeś - oddasz właśnie tyle.
Z tamtej strony znów wraca pusta łódź -
Spróbuj tu powrotny kupić bilet!
Drewniana łódź. Za jeden grosz,
Obola stary Charon liczy ci za rejs.
Za jeden grosz - na drugi brzeg,
Gdzie wiedzą, ile za co płacisz, albo nie.
Już w dolinach kwitnie głóg.
Niebem mknie żurawi klucz.
Zanim nocne mgły opadną,
Trzeba ruszać w stronę gór.
Znów się rozstać przyjdzie nam:
Już na hale owce gnam.
W noce ciche i bezchmurne
Będę gwiazdy liczył sam.
Snuje się ogniska dym,
Myśl wędruje razem z nim.
Leci z wiatrem, hen, do Ciebie
Jak żurawi klucz na niebie.
Gdy wśród gór uderzy grom,
Echo go poniesie stąd
Nad lasami, dolinami -
Aż do sercu bliskich stron.
Już ogniska wygasł żar,
Bieli się popiołu garść.
Szumi gdzieś wezbrany strumień,
Księżyc chmury gna.
Gdy powracać przyjdzie z Tatr,
Będę gnał jak halny wiatr,
Tak jak stada chmur po niebie -
Żeby prędzej ujrzeć Ciebie. /bis