Siądziemy dziś przy świecach,
Gdy się skończy dzień.
Kocisko zejdzie z pieca,
Szarobury leń.
A gdy, a gdy
Zaświeci gwiazdka nam,
Z kolędą tą drogą złą
Pójdziemy w świat.
Gwiazdeczko, która świecisz - hen!
Niedźwiedziom daruj mocny sen,
A smutnym ludziom złoty grosz,
Zboża łan, kwiatów kosz.
Gwiazdeczko, która świecisz - het!
Daj każdej babci ciepły pled,
Osiołkom daruj siana w bród,
Śpiewaj z nami jak z nut,
Śpiewaj jak z nut.
Ogrzej na szybach lód.
Siądziemy dziś przy sobie
Niby sowy dwie.
Na deser po połowie
Wypijemy łzę.
A gdy, a gdy
Zaświeci gwiazdka nam,
Z kolędą tą drogą złą
Pójdziemy w świat.
Gwiazdeczko, która świecisz - tam!
Daj czarnym kotom cienie bram,
Okrętom w morzu syren śpiew,
Mało raf, dużo mew.
Dopóki świecisz, mamy raj.
Pyzate dzieci daj nam, daj.
Kochankom daruj zgody cud.
Śpiewaj z nami jak z nut,
Śpiewaj jak z nut.
Ogrzej nam w sercach lód.
Kołysał nas zachodni wiatr,
Brzeg gdzieś za rufą został.
I nagle ktoś jak papier zbladł:
Sztorm idzie, panie bosman!
A bosman tylko zapiął płaszcz
I zaklął: - Ech, do czorta!
Nie daję łajbie żadnych szans!
Dziesięć w skali Beauforta!
Z zasłony ołowianych chmur
Ulewa spadła nagle.
Rzucało nami w górę, w dół,
I fala zmyła żagle.
A bosman tylko zapiął płaszcz
I zaklął: - Ech, do czorta!
Nie daję łajbie żadnych szans!
Dziesięć w skali Beauforta! - Hej!
Gdzie został ciepły, cichy kąt
I brzegu kształt znajomy?
Zasnuły mgły daleki ląd
Dokładnie, z każdej strony.
A bosman tylko zapiął płaszcz
I zaklął: - Ech, do czorta!
Nie daję łajbie żadnych szans!
Dziesięć w skali Beauforta!
O pokład znów uderzył deszcz
I padał już do rana.
Piekielnie ciężki to był rejs,
Szczególnie dla bosmana.
A bosman tylko zapiął płaszcz
I zaklął: - Ech, do czorta!
Przedziwne czasem sny się ma!
Dziesięć w skali Beauforta! / *3
Już w dolinach kwitnie głóg.
Niebem mknie żurawi klucz.
Zanim nocne mgły opadną,
Trzeba ruszać w stronę gór.
Znów się rozstać przyjdzie nam:
Już na hale owce gnam.
W noce ciche i bezchmurne
Będę gwiazdy liczył sam.
Snuje się ogniska dym,
Myśl wędruje razem z nim.
Leci z wiatrem, hen, do Ciebie
Jak żurawi klucz na niebie.
Gdy wśród gór uderzy grom,
Echo go poniesie stąd
Nad lasami, dolinami -
Aż do sercu bliskich stron.
Już ogniska wygasł żar,
Bieli się popiołu garść.
Szumi gdzieś wezbrany strumień,
Księżyc chmury gna.
Gdy powracać przyjdzie z Tatr,
Będę gnał jak halny wiatr,
Tak jak stada chmur po niebie -
Żeby prędzej ujrzeć Ciebie. /bis