Stworzyć chcesz mały świat
Dla swego uśmiechu.
Chciałabyś iść pod wiatr,
Nie dochodząc grzechu.
Pytasz mnie, ile dni
Jeszcze jest przed nami
I swój wzrok wpinasz wciąż
W bezgwiezdny aksamit.
Jeszcze dzień, najwyżej dwa -
Wszystko się odmieni.
Nie odnajdziesz w swoich snach
Zimy i jesieni.
Jeszcze dzień, najwyżej dwa -
Wszystko się odmieni.
Ty zrozumiesz, ile jest
Nieba tu, na ziemi.
Jesteś wciąż bliska snu -
Na granicy cienia.
Stawiasz swój pasjans z dat,
W których są marzenia.
Lato w nich złote jest,
A wiosna zielona.
Złoto Twe, zieleń Twą
Wezmę w swe ramiona.
Jeszcze dzień, najwyżej dwa -
Wszystko się odmieni.
Nie odnajdziesz w swoich snach
Zimy i jesieni.
Jeszcze dzień, najwyżej dwa -
Wszystko się odmieni.
Ty zrozumiesz, ile jest
Nieba tu, na ziemi.
Droga, którą idę, jest jak pierwszy własny wiersz.
Uczę się dopiero widzieć świat, jaki jest.
Uczę się dopiero świata, jaki jest.
Droga, którą idę, biegnie śladem ludzkich spraw.
Szukam swego czasu, jasnych słów, prostych prawd.
Szukam swego czasu, jasnych słów i prawd.
Już tyle słońc wzeszło tylko jeden raz.
Już z tylu stron zapłonęły ognie gwiazd.
Już tyle miejsc zapomnienia pokrył kurz.
Wiem, co to jest, lecz się nie zatrzymam już.
Droga, którą idę, czasem błądzi w pełni dnia.
Kocham, pragnę, tracę, chwytam dzień, póki trwa.
Kocham, pragnę, tracę, chwytam dzień, gdy trwa.
[-murmurando-]
Już tyle słońc wzeszło tylko jeden raz.
Już z tylu stron zapłonęły ognie gwiazd.
Już tyle miejsc zapomnienia pokrył kurz.
Wiem, co to jest, lecz się nie zatrzymam już.
Droga, którą idę, nie wybiera łatwych lat.
W czasie, który minie, odbić chcę własny ślad.
W czasie, który minie, swój odbiję ślad.