Niebo się otwiera wierzchołkami sosen,
Gałęziami szarpie niecierpliwy wiatr.
Słońce w piasek rzuca okruchami złota,
Gubi swe promienie wśród wysokich traw.
Płonie w twoich włosach wstążka czy kokarda.
Zaraz nasz powita twoich oczu blask.
Siedzisz i zaplatasz piękne swe warkocze.
Zaraz powiesz z dumą, że już masz pięć lat.
Hej! Hej! Hej! Florentyno!
- Woła echo wśród drzew.
Hej! Hej! Hej! Florentyno!
W dali słychać twój śmiech.
Hej! Hej! Hej! Florentyno!
- Woła echo znad wzgórz.
Hej! Hej! Hej! Florentyno!
Dziś odnajdę cię znów.
Patrzysz jak żeglują stada chmur po niebie.
Słuchasz bajek, które opowiada las.
Słońce na twym nosku nowe piegi liczy.
Pewnie ich przybędzie dużo tego dnia.
Słońce już w zenicie, wokół krążą osy.
Leje się do szklanki morelowy sok.
Wypij, Florentyno, zdrowie wszystkich dzieci.
Wśród wysokich sosen stanie dla nich dom.
Hej! Hej! Hej! Florentyno!
- Woła echo wśród drzew.
Hej! Hej! Hej! Florentyno!
W dali słychać twój śmiech.
Hej! Hej! Hej! Florentyno!
- Woła echo znad wzgórz.
Hej! Hej! Hej! Florentyno!
Dziś odnajdę cię znów.
Kwiatów znoszę Ci naręcza,
Cale noce się zadręczam.
Co dzień dzwonię, rymowane piszę listy -
A ty masz mnie za sztubaka!
Oj, nie byłabyś Ty taka,
Gdybyś chociaż raz zajrzała do statystyk.
Na każdego chłopca
Przypadają dwie dziewczyny,
Więc nie bądź taka ważna
I z serca wyrzuć głaz.
Aż dwie na jednego -
Tak stwierdzają biuletyny
I to jest limit, który ma
Wykonać każdy z nas.
Ktoś planując populację
Ponarabiał błędów sto
I dziś mamy sytuację,
W rezultacie której to
Na każdego chłopca
Przypadają dwie dziewczyny,
Więc nie bądź taka ważna
I zmień się póki co.
Mogłabyś się dać nakłonić,
Czy odpisać, czy oddzwonić -
Raz nauczyć się dobrego obyczaju.
Nie narzucam się - broń Boże!
Nie wymagam ani grożę,
Lecz chcę, byś zapamiętała, że w tym kraju
Na każdego chłopca
Przypadają dwie dziewczyny.
To jest naturalny,
Demograficzny ruch.
Aż dwie na jednego -
No i właśnie z tej przyczyny
Ma każdy z nas możliwość
Wybrać sobie jedną z dwóch!
A Ty ważna jesteś, no bo
Dobrze wiesz po tysiąckroć,
Że nic nie mam poza Tobą -
Tobie wierny jestem. Choć
Na każdego chłopca
Przypadają dwie dziewczyny -
Ja chcę Ciebie jedną
Na całe życie wziąć.
Już w dolinach kwitnie głóg.
Niebem mknie żurawi klucz.
Zanim nocne mgły opadną,
Trzeba ruszać w stronę gór.
Znów się rozstać przyjdzie nam:
Już na hale owce gnam.
W noce ciche i bezchmurne
Będę gwiazdy liczył sam.
Snuje się ogniska dym,
Myśl wędruje razem z nim.
Leci z wiatrem, hen, do Ciebie
Jak żurawi klucz na niebie.
Gdy wśród gór uderzy grom,
Echo go poniesie stąd
Nad lasami, dolinami -
Aż do sercu bliskich stron.
Już ogniska wygasł żar,
Bieli się popiołu garść.
Szumi gdzieś wezbrany strumień,
Księżyc chmury gna.
Gdy powracać przyjdzie z Tatr,
Będę gnał jak halny wiatr,
Tak jak stada chmur po niebie -
Żeby prędzej ujrzeć Ciebie. /bis