Jesteś taka jak inne dziewczęta:
[Nie powiedziałbym tego ...]
Lubisz bawić się, być uśmiechnięta.
[Aaa, to tak!]
I choć wad masz różnych sto,
[Ile?]
Najdziwniejsze jest jednak to:
[Co?]
To, że ty się boisz myszy - [ho ho ho!]
Czy nie śmieszne to? Tak, śmieszne to!
Ale ty się boisz myszy, [ho ho ho!]
Tak jak mało kto! Jak mało kto!
Ty się bardzo boisz myszy;
Nie wie o tym nikt. Tak, nie wie nikt!
O tym, że się boisz myszy, [ho ho ho!]
Choć to taki wstyd! Ach, jaki wstyd!
[-instrum.-]
Nie powinno to nikogo dziwić.
[A nie, nie, nie.]
Każdy przecież ma swoją słabą stronę.
[Uhm, ty też.]
I choć ta zabawną jest -
[Jaką?]
Ciebie jednak przeraża mysz!
[Co takiego?]
No, bo ty się boisz myszy. [ho ho ho!]
Czy nie śmieszne to? Tak, śmieszne to!
Ale ty się boisz myszy, [ho ho ho!]
Tak jak mało kto! Jak mało kto!
Ty się bardzo boisz myszy;
Nie wie o tym nikt. Tak, nie wie nikt!
O tym, że się boisz myszy, [ho ho ho!]
Choć to taki wstyd! Ach, jaki wstyd!
O tym, że się boisz myszy, [uhm]
Choć to taki wstyd! Ach, jaki wstyd!
Nadchodzi już Pasterki czas,
Więc konie zaprzęgajmy - na nas czas!
Ilu nas tu zebranych znów!
Saniami pojedziemy wraz.
Dalej, dalej pędzą sanie.
Pędzą, pędzą w dal. bis
Hej, kolęda, kolęda!
Pochodni blask, dzwoneczków brzęk,
Gwiazdami z nieba sypie, sypie śnieg.
A wkoło krąg przyjaznych rąk.
Z daleka słychać kolęd śpiew.
Dalej, dalej pędzą sanie.
Pędzą, pędzą w dal. bis
Hej, kolęda, kolęda!
Śpiewamy wam, gdy ktoś jest sam -
Po niego zajedziemy w kilka sań.
Więc wyjdź za próg na jedną z dróg,
Za chwilę już będziemy tam!
Dalej, dalej pędzą sanie.
Pędzą, pędzą w dal. bis
Hej, kolęda, kolęda!
Hej, kolęda, kolęda! /*8
Już w dolinach kwitnie głóg.
Niebem mknie żurawi klucz.
Zanim nocne mgły opadną,
Trzeba ruszać w stronę gór.
Znów się rozstać przyjdzie nam:
Już na hale owce gnam.
W noce ciche i bezchmurne
Będę gwiazdy liczył sam.
Snuje się ogniska dym,
Myśl wędruje razem z nim.
Leci z wiatrem, hen, do Ciebie
Jak żurawi klucz na niebie.
Gdy wśród gór uderzy grom,
Echo go poniesie stąd
Nad lasami, dolinami -
Aż do sercu bliskich stron.
Już ogniska wygasł żar,
Bieli się popiołu garść.
Szumi gdzieś wezbrany strumień,
Księżyc chmury gna.
Gdy powracać przyjdzie z Tatr,
Będę gnał jak halny wiatr,
Tak jak stada chmur po niebie -
Żeby prędzej ujrzeć Ciebie. /bis